Okładka nowelki When We Promise Eweliny Nawary

When We Promise
Ewelina Nawara

Czy jedna obietnica wystarczy, by posklejać to, co rozsypało się na kawałki?

Tate Ashford, kapitan Philadelphia Knights, przyzwyczaił się do presji, zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Zawsze opanowany, skupiony na grze. Ale kiedy zostaje skonfrontowany z własnym sumieniem i zauważa, że siostra jego zmarłego przyjaciela niknie w oczach, coś w nim pęka.

Rory Jones każdego dnia walczy, by zachować pozory. Świat nie widzi jej zmęczenia, pustki i samotności, bo dziewczyna starannie ukrywa je za uśmiechem. A przynajmniej tak jej się wydaje. Gdy Tate zaczyna dostrzegać to, czego nie chciała pokazać nikomu, w Rory budzą się strach i okrutnie bolesne wspomnienia.

„When We Promise” to poruszająca historia o dwójce ludzi, których łączy więcej, niż kiedykolwiek odważyli się przyznać. To opowieść o mierzeniu się z własną przeszłością i o miłości, która potrafi uleczyć nawet najgłębsze rany.

Nowelka z Kolekcji romansów sportowych Inanny

 

Gdzie kupić?
Kupując w tych księgarniach wspierasz Autora i Wydawnictwo
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Informacje o książce

Rok I wydania: 2025
Format: epub, pdf, mobi
Liczba stron: 189

ebook ISBN: 978-83-7995-847-4

Ceny sugerowane:
ebook: 29,99 zł

 

Fragment

Komentarz do meczu Philadelphia Knights vs. Chicago Storm
MIKE: Witamy państwa prosto z gorącej Filadelfii! Przed nami jedno z najbardziej wyczekiwanych starć tej części sezonu: Philadelphia Knights kontra Chicago Storm! Zapowiada się prawdziwa jazda bez trzymanki. Atmosfera tu, w Philly Sports Centre, jest naprawdę gorąca!
TONY: O tak! Knightsi grają dziś u siebie i to czuć. Publika na trybunach daje o sobie głośno znać, nasze złotka, czyli Philly Goldies, błyszczą na rozgrzewce, a Jean-Michel Doumbé wygląda, jakby miał zamiar pokonać drużynę z Chicago w pojedynkę.
MIKE: A Tate Ashford jak zawsze rozgrzewa się spokojnie, precyzyjnie, z tą swoją pokerową twarzą, z której nie można niczego wyczytać. Widziałem, jak wcześniej analizował zagrania Stormsów z tabletem w ręce, i muszę przyznać, że jestem pełen podziwu wobec jego determinacji. Dla większości graczy ta chwila przed meczem to już nie czas na sprawdzanie gry przeciwnika.
TONY: Ashford od zawsze był ambitny i ciężko pracował na to, by być tu dzisiaj z nami. Ale nie zapominajmy też o Luce Vukoviciu, jego rzuty z dystansu to prawdziwa poezja!
MIKE: Każdy z tych chłopaków na boisku udowodnił, że zna się na swojej robocie. Pora rozpocząć to widowisko. Przed państwem mecz Philadelphia Knights kontra Chicago Storm. Komentują dla was prosto z Philly Sports Centre Mike O’Connell oraz Tony Andrews.

Przerwa w meczu, koniec drugiej kwarty
MIKE: No i mamy przerwę w Philly Sports Centre, a na tablicy pięćdziesiąt osiem do pięćdziesięciu czterech dla Philadelphia Knights! Jeśli ktoś spodziewał się spokojnego wieczoru z popcornem, to… chyba już dawno go rozrzucił.
TONY: Oj, tak! Jet Robinson włączył tryb turbo, a Ashford podaje piłkę z taką precyzją, jakby w głowie wyrósł mu radar. Gość ma więcej asyst niż ja skarpet bez pary.
MIKE: [śmiech] Nie chcę wiedzieć, ile dokładnie. A teraz moment, na który czekało naprawdę wielu: Philly Goldies na parkiecie!
TONY: Ooo tak, nasze lokalne złotka. Jeśli to jest przerwa, to ja chcę taką codziennie o piętnastej zamiast kawy.
MIKE: Zobacz tylko, co one wyprawiają! Te układy? Ta precyzja? Zdecydowanie zarówno Knightsi, jak i Goldies potrafią zadbać o prawdziwe widowisko dla swoich fanów.
TONY: I… czy tylko mi się wydaje, czy jedna z Goldies właśnie puściła oczko w stronę ławki Knightsów?
MIKE: Też to zauważyłeś? A myślałem, że tylko ja mam zainstalowany radar na zakazane spojrzenia. [śmiech] Ciekawe, do którego z chłopców było to skierowane, i czy Lola James zrobiła to celowo, czy to tylko część układu.
TONY: Mike, myślę, że obaj słyszeliśmy plotki, że jeden z graczy Knightsów jest wyjątkowo zaangażowany w rozwój artystyczny cheerleaderek, a zwłaszcza jednej z nich.
MIKE: [śmiech] Tak, podobno bardzo ceni sobie taniec. Szczególnie w wydaniu z pomponami.
TONY: No cóż, dopóki nie rozprasza go to przy zdobywaniu kolejnych punktów dla Knightsów, sztab szkoleniowy chyba przymyka oko.
MIKE: Na razie wszystko działa: Doumbé dominuje pod koszem, Wallace zbiera piłki, jakby zależało od tego jego życie, a Tate Ashford kieruje tym okrętem jak profesjonalista. Goldies kończą pokaz, który zdecydowanie zasługuje na to, by widzowie musieli wykupywać osobne bilety.
TONY: Patrz, Mike, publiczność wstała! I wcale nie dlatego, że gra się wznawia. Kibice drużyny z Filadelfii owacjami na stojąco dziękują swoim dziewczynom za spektakularny występ.
MIKE: Dobra, wracamy do meczu. Trzecia kwarta już za moment, a jeśli będzie wyglądać jak pierwsza połowa… to nie zazdroszczę fanom Chicago Storm.

Koniec meczu
MIKE: I to koniec tego wspaniałego widowiska! Philadelphia Knights wygrywają sto dwanaście do dziewięćdziesięciu pięciu nad Chicago Storm! Co za mecz, co za druga połowa!
TONY: Ashford w trybie generała, Jet Robinson niczym rakieta, a Doumbé, no cóż, proszę państwa, był jak mur, którego Stormsi nie mogli pokonać!
MIKE: Vuković odpalił w trzeciej kwarcie, jakby ktoś mu podpalił tyłek: trzy trójki z rzędu! Drużyna z Chicago próbowała ugasić ten pożar, ale nie mieli wystarczająco dużo wody.
TONY: A Wallace? Dwanaście zbiórek, trzy bloki, dwa przechwyty, facet chyba dziś nie miał zamiaru oddać nikomu piłki. Knightsi działali jak doskonale wyćwiczona armia!
MIKE: A teraz czas na szybki wywiad przy parkiecie. Nasza koleżanka Dana już rozmawia z Tate’em Ashfordem, kapitanem drużyny Philadelphia Knights.

Wywiad z Tate’em Ashfordem
DANA: Tate, gratulacje! Świetny mecz, a ty sam zaliczyłeś dwadzieścia jeden punktów, jedenaście asyst i cztery przechwyty, do tego prowadzisz ten zespół jak prawdziwy kapitan.
TATE: Dzięki, Dana. Gramy razem, wygrywamy razem, przegrywamy razem. Dziś wszyscy wykonaliśmy swoją pracę na dwieście procent, więc wygraną mamy w kieszeni i możemy świętować.
DANA: Widać było świetną chemię na boisku… Naprawdę wielkie brawa dla was! A skoro mowa o chemii… krążą pogłoski, że między jednym z zawodników Knightsów a pewną cheerleaderką Philly Goldies dzieje się coś więcej. Możesz nam coś zdradzić na ten temat?
TATE: [śmieje się i przeciera ręcznikiem kark] Wiesz, Dana… nie wnikam w relacje kolegów. Ja jestem tu co najwyżej od pick and rolla, nie od plotek na temat związków.
DANA: Czyli nie zaprzeczasz?
TATE: [z uśmiechem] Powiem tak, jeśli ktoś zakochuje się w kimś, kto potrafi zrobić salto w rytm jednego z kawałków Beyoncé, to ciężko mieć mu to za złe. Prawda?
DANA: [śmiech] Masz rację. A czy w twoim życiu jest ktoś, kto sprawia, że twoje serce zaczyna bić szybciej?
TATE: Poza moim trenerem, gdy zmusza mnie do katorżniczej pracy? [śmiech]
DANA: Jak zawsze tajemniczy, aż żałuję, że nie mamy więcej czasu, bo coś bym z ciebie wyciągnęła. Jeszcze raz gratulacje i powodzenia w kolejnym meczu!
TATE: Dzięki, Dana. Gratulacje dla Philly Goldies za fantastyczne show i wielkie podziękowania dla naszych kibiców, dzięki waszemu dopingowi mamy siłę na więcej!

Okładka nowelki When We Promise Eweliny Nawary

Pozostań z nami w kontakcie!

Zapisz się na nasz newsletter. Raz w tygodniu otrzymasz informacje o naszych książkach i promocjach na nie!

Dziękujemy, że jesteś z nami!