Wyklęci - Agnieszka Zawadka

Wyklęci: Era cieni
Agnieszka Zawadka

Czas to niebezpieczna rzecz, zwłaszcza w niepowołanych rękach. A ręce Raven wydają się wyjątkowo problematyczne.

Wyszkolona do eliminowania zabójczych Plag nigdy nie potrafiła okiełznać własnego temperamentu. Jeden nieumyślny zakład wikła ją w niebezpieczną intrygę, a to jeszcze nie koniec złych wiadomości. Wraz z nią w aferę zamieszany jest Władca Cieni, którego zamiary pozostają dla Raven zagadką.

Wśród politycznych gier, paskudnych Plag i zawziętej cesarzowej niejeden straciłby głowę. Na całe szczęście Raven dzierży najpotężniejszą z broni – zesłanego przez gwiazdy pecha oraz własną lekkomyślność.

Czy Raven uda się wyjść z tarapatów?

Informacje o książce
Rok I wydania: 2021
Format: 14.0×20.5 cm
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 404

druk ISBN 978-83-7995-515-2
epub ISBN 978-83-7995-518-3

Ceny sugerowane:
książka: 34,99 zł
ebook: 29,99 zł

 

Gdzie kupić?
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Fragment

Prolog

 

Pachniało białą magnolią.

Nienatarczywie. Woń była delikatna, spolegliwa.

Kusząca.

Wokół źródła rosło pełno alabastrowych drzew. Pochylały się nad zwierciadłem wody, oddając pełen gracji pokłon.

Była noc.

Wśród białych kwiatów stała postać. Niewysoka.

Jasne, długie włosy opadały na kształtne piersi. Srebrne refleksy przypominały światło księżyca.

Ale najdziwniejsze były oczy. Duże, kocie. Czyste niczym toń górskiego źródła.

Miały specyficzny kolor. Inny.

— Jesteś elfką? — zapytał. Wcale nie chciał o to pytać. To nie wydawało się zbyt mądre.

Dziewczyna zmarszczyła ciemne brwi.

— Nie.

Po co o to pytał? Przecież była za niska, jej uszy miały normalny kształt. Ludzki.

— Jestem złodziejką — oznajmiła po chwili. Z wahaniem. Niepewnie.

Dopiero teraz dostrzegł srebrną, prostą kolię na jej szyi. Zwężała się u nasady obojczyka i kończyła się  nad mostkiem. Tam, gdzie opadała część włosów.

— Dlaczego? — zapytał. W jego głosie pojawiła się nutka rozczarowania.

Dziewczyna wzruszyła ramionami. Spojrzała ku górze.

Podążył za jej wzrokiem. Na niebie, ponad źródłem, bladym blaskiem skrzyła się gwiazda. Irièl.

— To był wybór. Nie pech — odparł znużony.

— To była szansa — zaprzeczyła. — To jest szansa.

Sceneria uległa zmianie. Zniknęło źródełko, gwiazda i dziewczyna.

Pojawiła się brudna, obskurna tawerna na skraju lasu. Mnóstwo ludzi, podróżnych. Krzątali się dookoła. Krzyczeli. Mówili z obcym akcentem.

Nie był pewny, skąd wiedział, gdzie się znajduje. To przyszło samo. Jak zwykle we śnie.

Znowu wszystko pokryło się mgłą. Zostało tylko jedno słowo. Nieznośne, przepełnione niepokojem i nadzieją.

Szansa.

*

 

Raven jęknęła głucho, przesuwając ciężką jak cholera okiennicę. W końcu szyba zaskoczyła, tworząc niewielką szparę, idealną dla smukłej dłoni dziewczyny. Rai odetchnęła z ulgą, jednocześnie mimowolnie zerkając w dół.

Szeroki, ozdobiony główką aniołka — czy innego bachora — gzyms pozwalał na dość bezpieczną swobodę ruchów, ale te kilkadziesiąt stóp, które dzieliły ją od ziemi, robiły swoje. Raven bardzo nie chciałaby spaść na błyszczący w późnowieczornych refleksach słońca, wypielęgnowany trawnik ogrodów cesarskich.

— Cholera — mruknęła pod nosem, widząc zbliżający się patrol złożony z dwóch strażników. Panowie w paradnych, reprezentatywnych mundurach wyłonili się zza winkla i nieświadomie skierowali kroki w alejkę tuż przy tylnej ścianie rezydencji. Gdyby któryś z nich zadarł za bardzo głowę, Raven byłaby w kropce. Bardzo niebezpiecznej kropce.

Starając się opanować drobne ukłucie paniki, dziewczyna przesunęła okiennicę do końca i niczym cień sunący po wieczornym polu, wślizgnęła się do środka.

Wnętrze komnaty było mdłe. Tak, to określenie spodobało się Raven najbardziej, choć mogła wybierać z szerokiego asortymentu. Wytworne, wykwintne, eleganckie, urządzone ze smakiem i gustem. Ale przede wszystkim mdłe.

Z obojętną miną przejechała palcem po zaścielonym łożu i opierając się o jedną z kolumn szerokiego baldachimu, rozejrzała się po pomieszczeniu, mierząc je wzrokiem niejako profesjonalnym. Nie wkradła się przecież do komnaty samej cesarzowej, by podziwiać kunsztowne umeblowanie.

W końcu jej spojrzenie trafiło na coś odpowiedniego. Na niewielkiej komódce, tuż przy lustrze na stojaku, ktoś nierozważny zostawił otwartą, dość pojemną szkatułę. Srebro, złoto i kamienie szlachetne mrugały do niej zachęcająco, jakby doskonale wiedziały, że przyszła tu właśnie po nie.

— Gdyby tylko ojciec cię widział… — Westchnęła teatralnie i pokręciła głową z udawaną naganą. Bez zawracania sobie głowy wyborem najodpowiedniejszego prezentu, chwyciła pierwszy lepszy, pobłyskujący na srebrno naszyjnik.

Prosty, zwyczajny. Nie odznaczający się niczym szczególnym.

— Cesarzową wzięło na minimalizm, czy co? — Wzruszyła ramionami i z pewną dozą satysfakcji zaczepiła ozdobę na szyi, natychmiast chowając ją pod lnianą koszulą.

Mogłaby się połasić na inne poniewierające się w komnacie dobra, ale w gruncie rzeczy Raven złodziejką nie była. Przynajmniej nie z zawodu. Coś, co pchnęło ją do tego szaleńczego wyczynu, zwykła nazywać impulsem lub przyszytym do duszy i jestestwa pechem.

Wtedy jednak nie zdawała sobie z tego sprawy. Skąd mogła wiedzieć, że ta pozornie błaha, niepozorna błyskotka sprowadzi na nią lawinę dość niefortunnych zdarzeń?

Mając to, po co tu przyszła, bez dalszego ociągania ponownie przekradła się na gzyms i uważając na wszechobecnych, krążących po ogrodach strażników, stopniowo zsunęła się po ścianie. Zeskoczyła na ziemię, krzywiąc się, gdy wysypane na drodze, mikroskopijne kamyczki wbiły się w podeszwy jej butów.

Bez większych przygód opuściła teren cesarskiego, letniego parku. Nikt jej nie dostrzegł, na jej sylwetce nie zatrzymało się nawet pojedyncze, podejrzliwe spojrzenie. Wydostała się z zakazanego terenu niczym bardzo sprytny cień.

Wkrótce słońce schowało się za horyzontem. A na niebie zabłysła Iriél.

Brawurowo poprowadzona historia, w której znajdziecie wszystko to, co w młodzieżowej fantastyce najlepsze: wyraziste postacie, wciągające intrygi i dużo mrocznej magii! Raven z bractwa Rai i ścigający ją, tajemniczy Władca Cieni, generał Nathaniel, zmierzą się w pojedynku, w którym z ostrością ich języków mogą równać się jedynie ostrza ich mieczy.
Maria Zdybska, autorka serii Krucze Serce

Debiut Agnieszki Zawadki jest wszystkim tym, czego szukam w fantastyce młodzieżowej. „Wyklęci: Era Cieni” to nie tylko wyraziści bohaterowie, ale także świetnie poprowadzona intryga i świat, który został naprawdę bardzo dobrze wykreowany. Gorąco polecam!
Ewelina Nawara, autorka serii Kings of Sin oraz powieści „Nieosiągalny”

Wygląda na to, że czasami warto jednak podążyć za głosem serca. Zwłaszcza gdy nakłania nas do sięgnięcia po tak niezwykłą książkę, jak „Wyklęci: Era Cieni”! Agnieszka Zawadka zaprasza do świata, w którym przygoda, magia, walka i odrobina romansu idą w parze. To jedna z tych powieści, którą czytelnicy lubujący się w powieściach fantasy, zdecydowanie powinni mieć na uwadze!
Katarzyna Ewa Górka, @katherine_the_bookworm

Zamknijcie swe oczy i przenieście się do krainy pełnej magii, czarów i zjawisk paranormalnych. Przeżyjcie przygodę życia u boku Raven, która umie spowalniać czas, oraz Nathaniela, Władcy Cienia. Nie będziecie żałować. Polecam serdecznie.
Agnieszka, Złotowłosa i książki

Jeśli szukacie dobrej fantastyki, w której nie brakuje intryg i emocji – dobrze trafiliście! Polecam!
Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska, Książki takie jak my

Wyszkolona przez mnichów na bycie RAI. Jej misja to likwidowanie plag, ale ta dziewczyna kocha również ryzyko i zakłady. Jeden z nich wpędza ją w niezłe kłopoty, a miało być tak pięknie… Książka wciąga od pierwszych stron, wyraziści bohaterowie i rewelacyjny humor dopełniają całości. To świetny debiut i już wypatruję drugiego tomu.
Sylwia, @sylkaczyta

Barwne i silne postacie kobiece to element, który przykuwa uwagę. Tajemnica oraz magiczny świat to element, dzięki któremu ta książka zostanie w mojej pamięci na lata.
Patrycja Zimoch, @cordellia.fantastycznie

Wyklęci - Agnieszka Zawadka