Mężczyzna z ogniem w sercu - Monika Joanna Cieluch

PATRONI

Mężczyzna z ogniem w sercu - patroni

Mężczyzna z ogniem w sercu
Monika Joanna Cieluch

A gdy upadniesz, pomogę ci wstać i razem będziemy śmiać się z twojej niezdarności.

Świat Miłosza po śmierci ukochanej legł w gruzach. Na szczęście ma przyjaciół, którzy zrobią wszystko, by pomóc mu przetrwać i odzyskać radość życia. Pewnej nocy, na jednej z angielskich autostrad Miłosz jest świadkiem tragicznego wypadku. Los składa w jego rękach życie Agaty.

Czy Miłoszowi uda się dotrzymać obietnicy, którą złożył półprzytomnej dziewczynie? Co takiego skrzętnie ukrywa Agata? I kim jest tajemniczy mężczyzna z czarnego bentleya?

„Mężczyzna z ogniem w sercu” to historia, która porusza do głębi.

Czy nasz los kształtują nawet najdrobniejsze porywy serca?

Informacje o książce

Rok I wydania: 2020
Format: 14.0×20.5 cm
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 300

książka ISBN 978-83-7995-555-8
ebook ISBN 978-83-7995-556-5

Ceny sugerowane:
książka: 34,99 zł
ebook: 29,99 zł

 

Gdzie kupić?
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Fragment

Prolog

Zatem całuj mnie tak, byś językiem dotknął duszy,
a w sercu wyrył ślad swojej obecności po wieki.
~♧~

Przystanęła przed metalową bramką, prowadzącą do piętrowego domu skrywającego się za wysokimi tujami, i pełna niepokoju zacisnęła drżącą dłoń na zimnym skoblu. Prześledziła wzrokiem niewielkie podwórze otulone barwami złotej jesieni, przez chwilę obserwując pożółkłe liście, którymi bawił się październikowy wiatr. Zapach zgniłej ściółki i mokrej ziemi dotarł do jej nozdrzy, drażniąc je nieprzyjemnie i przywołując wspomnienie dnia, w którym zatrzymał się dla niej świat.

Przymknęła oczy i poczuła na twarzy promienie letniego słońca mimo nieprzyjemnie dżdżystego popołudnia. „A gdy upadniesz, pomogę ci wstać i razem pośmiejemy się z twojej niezdarności. Musisz mi tylko pozwolić stać się małą cząstką twojego świata” – wróciły do niej słowa tak wyraźne, jakby dokładnie w tej chwili ktoś szeptał jej do ucha.

Wypuściła z płuc wstrzymywane w napięciu powietrze i zdecydowanym ruchem pchnęła bramkę, przekraczając granicę posiadłości Jastrzębskich. Zmierzała do domku wąską ścieżką z kamieni, czując, jak wysokie obcasy skórzanych botków grzęzły w niestabilnym podłożu. Skupiła się na swoich krokach, licząc je w pamięci tylko po to, by wzrokiem nie dostrzec drewnianej huśtawki przywołującej wspomnienie błogich chwili, czy też rozłożystego drzewa – teraz ogołoconego z liści – które latem służyło mieszkańcom chłodnym cieniem. A gdy dotarła do celu i nieśmiało stanęła na urokliwym ganku, trzymając w dłoni pokaźnych rozmiarów pakunek, dodała sobie odwagi, przywołując słowa zasłyszane tamtego lata: „Tu, w domu pod kasztanem, skradłaś serce ludzi, których kocham”. Uniosła rękę i zastukała cichutko, zupełnie tak, jakby jakaś cząstka jej osoby wolała zostać odprawiona z kwitkiem, bojąc się spotkania, które z pewnością otworzy nie do końca zasklepione rany w sercu, jak i te skrywane głęboko w duszy i świadomości.

Odgłos zbliżających się kroków wywołał w niej przerażenie i mimowolnie, z większą siłą, zacisnęła dłoń na pakunku zawiniętym w szary papier.

Drzwi zaskrzypiały tak, jak wielokrotnie podczas pamiętnego lata, i wraz z podmuchem ciepłego powietrza ukazała jej się znajoma sylwetka o subtelnych rysach twarzy, z której emanowała serdeczność i miłość. Poczuła, jak otula ją spojrzenie pełne ciepłej barwy karmelu i, chociaż przygotowywała się na to spotkanie od wielu dni, sparaliżowana strachem, nie potrafiła wydusić z siebie słowa.

– Agatka? Co za niespodzianka! Wejdź, kochanie, szybciutko do środka, bo wyglądasz na przemarzniętą.

Wciąż milcząc, przekroczyła niewysoki próg domu, czując unoszący się w powietrzu zapach drożdżowego ciasta. Oparła paczkę o ścianę pokrytą boazerią i zdjęła z szyi apaszkę, wsuwając ją do kieszeni beżowej dyplomatki. Gospodyni stanęła twarzą w twarz z Agatą, wyciągnęła ramiona w jej kierunku i obdarzyła uśmiechem, który jakimś sposobem nie obejmował karmelowych oczu.

– Niechże cię uściskam.

– Dzień dobry – powiedziała, siląc się na uśmiech, by już po chwili zatonąć w czułych ramionach Jastrzębskiej.

– Zmizerniałaś, aniołku, czy ty w ogóle coś jesz? Musisz dbać o siebie dziecko, musisz…

Jagoda odsunęła od siebie Agatę i dłonią pogładziła jej zmarznięty policzek.

– Zapraszam cię, kochanie, do salonu. Właśnie rozpaliłam w kominku, zaparzę szybciutko herbatę i sobie porozmawiamy. Biedny Antoni, pech chciał, że przed kwadransem wybrał się z Mirką do okulisty na kontrolną wizytę. Jak go znam, będzie niepocieszony, że nie mógł podjąć cię osobiście, aniołku – powiedziała i niemal natychmiast zniknęła w kuchni, z której po chwili dobiegł odgłos ustawianej na tacce porcelany.

– Zatem babcia Mirka w końcu dała się namówić na wizytę u specjalisty? – spytała Agata, następnie wspięła się na czubki palców z zamiarem zawieszenia okrycia na wieszaku dla gości i zamarła na krótką chwilę, widząc na nim bluzę Miłosza, tę samą, którą miała na sobie podczas pamiętnego ogniska.

– Tak, Agatko, tym sposobem w domu jestem tylko ja, ale postaram się podjąć cię tak, jak uczyniłby to mój mąż.

– Proszę sobie nie zawracać głowy, jestem tu przejazdem i wpadłam do was tylko na chwilkę. – Powiesiła płaszcz i chwyciwszy pakunek, skierowała się do salonu, w którym przyjemne ciepło kominka otuliło jej zmarznięte ciało.

– Upiekłam ciasto drożdżowe, jeszcze nie wystygło – zachwalała Jagoda. Na dębowym stole, przykrytym szydełkowym obrusem, zapewne wykonanym ręką babci Mirki, ostrożnie ustawiła tackę, a następnie zdjęła z niej talerzyki i mały imbryczek udekorowany ręcznie malowanymi kwiatami, z którego wnętrza wydobywał się intensywny aromat maliny. I chociaż Agata doskonale pamiętała, jak wyśmienitą herbatę parzyła gospodyni domu, pomyślała, że dzisiejszego popołudnia słodycz naparu nie będzie w stanie przyćmić goryczy wspomnień.

– Opowiadaj, Agatko, co u ciebie? Jak twoje sprawy? – Jastrzębska przysiadła na jednym z krzeseł i z charakterystyczną dla siebie gracją nalała herbaty w porcelanowe filiżanki stanowiące część zestawu, w skład którego wchodził również wcześniej wspomniany imbryczek. Gestem dłoni zaprosiła Agatę do stołu i nie przyjmując odmowy, poczęstowała ciastem.

– Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Janek już całkiem dobrze odnajduje się we wciąż nowej dla niego rzeczywistości. A jak pan Antoni i babcia Mirka? Czy są zdrowi? Co słychać u Tereski?

– Dziękuję, kochanie, wszyscy cieszą się dobrym zdrowiem. – Mówiąc to, Jagoda trzykrotnie zastukała w blat stołu, ot tak, by nie zapeszyć.

– Wszyscy? – Agata posłała Jagodzie zatroskane spojrzenie.

– Pytasz mnie, dziecko, czy doszłam do siebie po tym, jak świat rozsypał mi się na kawałki? Nigdy nie będę w stanie mu tego wybaczyć. Nie potrafię…

Agacie zadrżały dłonie i pragnąc ukryć swoją reakcję, wsunęła je pod stół. Spuściła oczy, bo wezbrała w nich wilgoć, w sercu zaś poczucie rodzącej się niesprawiedliwości.

– Przywiozłam ze sobą niespodziankę.

Wstała od stołu, a następnie oddała w ręce Jagody przyniesiony dla niej podarunek. Kobieta przez chwilę gładziła dłonią fakturę szarego papieru, zupełnie jakby spodziewała się, co może kryć pod swoją warstwą.

– Mam nadzieję, że się spodoba.

– Tak, na pewno.

Dłonie Jagody zaczęły drżeć, a zaciśnięte usta przybrały kształt cienkiej linii. Agata przez chwilę zastanawiała się, czy na pewno dobrze postąpiła, fatygując się do Jastrzębskich? Może powinna zapomnieć o tym miejscu i ludziach, którzy je tworzyli, by swoją osobą nie rozgrzebywać wciąż jeszcze świeżych ran?

– Może rozsądnie będzie zaczekać z rozpakowaniem na pana Antoniego?

– Nie – przerwała jej zdecydowanym tonem Jagoda. – Rozpakuję prezent teraz. Nie widzę konieczności czekania z tym na Antoniego.

Agata w skupieniu i z lekkim niepokojem wyczekiwała reakcji Jastrzębskiej, obserwując, jak fragmenty szarego papieru lądują na drewnianej podłodze, by w końcu odsłonić skrywaną zawartość. Dłoń Jagody powędrowała do ust, a z karmelowych oczu popłynęły dwie ścieżki dużych łez. Kobieta przymknęła na chwilę powieki, by zapanować nad własną słabością i już po chwili, ocierając policzki, drżącym głosem oświadczyła:

– Piękny, Agatko. Po prostu piękny. Dziękuję. Poproszę Antoniego, by zawiesił go nad kominkiem.

I chociaż w powietrzu unosiła się woń drożdżowego ciasta i słodkiej maliny, a za oknem wiatr beztrosko bawił się liśćmi, w sercu Agaty pojawił się ból, dokładnie ten sam, który zaledwie trzynaście miesięcy wcześniej odebrał jej cząstkę siebie.

Długo czekałam na historię Agaty i Miłosza, a kiedy ja dostałam, pochłonęłam w kilka godzin. Piękna, wstrząsająca, okrutna historia miłości. Monika Joanna Cieluch ponownie rozbiła mnie emocjonalnie. Gwarantuję, że kiedy zaczniecie czytać, nie będziecie mogli się oderwać, dopóki nie przewrócicie ostatniej strony. Polecam!
Emilia Szelest, autorka serii o Weronice Kardasz

Jeśli pierwszy tom serii „Niepokorni” złapał was za serce, to „Mężczyzna z ogniem w sercu” roztrzaska je na kawałeczki…
Obok historii Miłosza i Agaty nie można przejść obojętnie i gwarantuję, że zapas chusteczek będzie wam potrzebny. Gorąco polecam!
Ewelina Nawara, autorka Melodii serc

Czasami coś, co wydaje się końcem, może tak naprawdę oznaczać nowy początek. Traumatyczne wydarzenia i tęsknota nie do opisania potrafią sprawić, że grunt może osunąć się spod nóg. Monika Cieluch maluje słowami emocje, które rozdzierają serce i dają nadzieję.„Mężczyzna z ogniem w sercu” Was rozpali i zachwyci.
Agata Wróblewska, @snieznooka

Ścieżki Agaty i Miłosza krzyżują się w najtrudniejszym momencie ich życia. Zanim jednak młodzi zaznają odrobiny szczęścia, muszą zmierzyć się z losem, który szykuje dla nich wiele, niekoniecznie miłych, niespodzianek. Ich historia oczarowuje, wnika głęboko pod skórę, porusza do głębi i zachęca do refleksji. Jestem pewna, że złamie niejedno serce. Gorąco polecam!
Monika Maliszewska, @maitiri_books

„Mężczyzna z ogniem w sercu” to historia, o której nie zapomnicie! Monika Joanna Cieluch ma talent do tworzenia rewelacyjnych powieści, które trafiają prosto do serca! Zmysłowa, słowo najlepiej opisuje tę książkę, po którą koniecznie musicie sięgnąć!
Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska, Książki takie jak my

Jak wspaniale smakować lekturę, która wybrzmiewa całą paletą barwnych emocji! Nie zabraknie nostalgii, uroku, namiętności, a czasem pewnej surowości i grozy. Czytelnikowi nie pozostaje nic innego jak oddać się potędze słowa, by odczuwać z bohaterami całą gamę niepowtarzalnych uczuć!
Patrycja Saltarius, @czytampod16

Kiedy dotarłam do zakończenia, moje serce rozpadło się na milion kawałków. „Niepokorni” powracają, rozbudzając na nowo wszystkie emocje z jeszcze większą intensywnością. To najgorętsza i najpiękniejsza historia o miłości tej jesieni!
Aneta Robak, @czytamitu

Mężczyzna z ogniem w sercu - Joanna Monika Cieluch