Kiedy szukam

Kiedy szukam
Aleksandra Rak

Dominik staje na głowie by przekonać Lenę do powrotu do domu cioci Teresy. Kamil, który choć nie rozumie determinacji przyjaciela, postanawia mu tym pomóc.

Lena ponownie mierzy się z przeszłością, gdy Darek próbuje siłą zmusić ją do powrotu do Warszawy. Na dodatek zdaje sobie sprawę z tego, że będzie musiała w końcu porozmawiać z rodzicami.

Perspektywa zbliżającego się ślubu Łukasza i Patrycji spędza jej sen z powiek, gdyż Kuba może nie wrócić  do  kraju na czas.

Dziewczyna ma wrażenie, że błądzi po omacku szukając rozwiązania.

Czy Lena odważy się przyjąć pomocną dłoń i pozwoli poprowadzić się przez burzliwy okres?

Czy Lena odważy się przyjąć pomoc?

Informacje o książce

Rok I wydania: 2021
Format: 14.0×20.5 cm
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 192

druk ISBN 978-83-7995-479-7
epub ISBN 978-83-7995-482-7

Ceny sugerowane:
książka: 34,99 zł
ebook: 29,99 zł

 

Gdzie kupić?
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Fragment

Rozdział I

Kamil przekręcił się na drugi bok i spojrzał zaspanym wzrokiem na komórkę. Najchętniej wyłączyłby natrętny budzik, który przerwał mu sen, i już wyciągnął dłoń, by to zrobić, ale w ostatniej chwili zorientował się, że w pomieszczeniu rozlega się dzwonek oznajmiający rozmowę telefoniczną, a nie pobudkę. Imię Dominika na ekranie natychmiast go otrzeźwiło. Zerknął na zegarek stojący na szafce nocnej, pełen obaw, że zaliczył spóźnienie, ale było dość wcześnie, bo przed siódmą.

Zdezorientowany wcisnął zieloną słuchawkę, siadając na łóżku.

– No, co tam? – Ziewnął do telefonu.

– Jest u ciebie Lena? – zapytał zdenerwowany Dominik.

– Dobry żart. – Uśmiechnął się szeroko. – Co niby miałaby tutaj robić?

– Wyprowadzać konie?

– O tej porze?! – prychnął. – Zaczekaj… – dodał i zsunął się z łóżka. Wyjrzał przez okno na pastwisko, ale nie zauważył żadnego zwierzaka. Drzwi stajni również były zamknięte. – Niestety. – Odepchnął się od ściany i podszedł do rozsuwanych drzwi, przez które ruszył do kolejnego pokoju, połączonego z aneksem niewielkiej kuchni.

– Kamil? – Dziewczęcy głos dochodzący zza jego pleców sprawił, że zatrzymał się gwałtownie. Głowa pulsowała mu nieznośnym bólem i powoli zaczął sobie przypominać poprzedni wieczór. Odwrócił się i przeklął w duchu, dostrzegając uśmiechającą się do niego Maję. – Wracasz? – Wskazała na łóżko i delikatnie zsunęła z siebie pierzynę. Była naga.

– Kurwa… – zaklął, znikając za ścianą ze świadomością, że sam nie ma na sobie nawet bielizny.

– Jest?! – Dominik się ożywił.

– Nie – jęknął zirytowany Kamil, zamykając się w łazience. – Stary, restauracja jest zamknięta. Klucze mamy ty i ja. Niby jak miałaby się tu dostać? Widziała się wczoraj z Kubą, może jest u niego…

– Wróciła ze spotkania – powiedział krótko przyjaciel.

– No to może jest w łóżku? – podsunął rozbawiony.

– Nie ma jej. Szlag by to… – przeklął Dominik, co wydało się Kamilowi podejrzane.

– Co się stało? – zapytał, wspierając się o szafkę.

– Zaraz będę. Zejdź na dół. – Przyjaciel się rozłączył.

Kamil przytknął telefon do czoła i zacisnął powieki. Nie był pewien, czy najpierw powinien znaleźć coś na ból głowy, czy rozmówić się z Mają. Rozejrzał się po niewielkiej łazience w poszukiwaniu jakiegokolwiek ubrania, ale najwyraźniej wszystko, co miał na sobie wczorajszego wieczoru, znajdowało się na podłodze w sypialni. A tam była również Maja. Naga. W jego łóżku. To brzmiało jak kiepski żart.

Wziął się w garść i wyszedł z łazienki. Wszedł do sypialni pewnym krokiem, biorąc przy tym naprawdę głęboki wdech. Dziewczyna zerknęła na niego z rozbawieniem i wsparła się na łokciu.

– Nie mam pojęcia, co się wczoraj wydarzyło… ale nie powinno było – mruknął, siadając na brzegu łóżka. Sięgnął do pobliskiej szafki po bieliznę i skarpetki.

– Spodziewałam się raczej milszego poranka. – Maja zmarszczyła brwi. – Biorąc pod uwagę to, co się wczoraj stało – dodała z przekąsem.

– Śniadania do łóżka serwują w pokojach hotelowych. – Zerknął na nią przez ramię, wyglądała na naprawdę zawiedzioną. Skrzyżowała ramiona na piersiach i wsparła się o ramę łóżka. – Ustaliliśmy coś…

– Ty ustaliłeś – przypomniała mu.

– Bo przespałaś się z tym dupkiem. – Nie był jej dłużny. Wstał i podszedł do dużej szafy znajdującej się pod ścianą. Miał na szczęście jeszcze kilka czystych koszul.

– Byłeś na odwyku.

– I to cię tłumaczy? – Prychnął, kręcąc głową. – Podobno mnie kochałaś. Mam ci przypomnieć, dlaczego tam wylądowałem? – Narzucił na ramiona lniany materiał i szybko zapiął guziki. – Muszę iść na dół. Ubierz się i… – Urwał. – I… coś mam w lodówce. Możesz zjeść przed wyjściem.

– Kamil… – Maja opuściła bezradnie ramiona i wstała, pozostawiając pierzynę na łóżku.

Spojrzał na nią mimowolnie. Od ciała idealnej modelki z trudem odwracało się wzrok, zwłaszcza takiej, której podświadomie się pragnęło.

– Przeprosiłam cię. To nic dla mnie nie znaczyło. – Objęła go zgrabnie za szyję, była tylko trochę niższa, więc nawet nie musiała wspinać się na palce. Złapał ją za ramiona, chcąc się wycofać. – Wiem, że nadal mnie kochasz, a ta noc…

– Spaliśmy ze sobą? – Zmarszczył brwi.

– Masz wątpliwości? – Uśmiechnęła się delikatnie i przytuliła do niego. Poczuł jej usta i przymknął oczy. Nie był pewien, jak długo będzie w stanie walczyć z samym sobą. Zsunął dłonie z jej ramion, wyczuwając pod palcami piersi. – Chodź… – szepnęła, ciągnąc go w stronę łóżka.

– Nie… – Zagryzł wargi. – Nie, Maja. Ubierz się. – Cofnął się o dwa kroki. – Muszę zejść do Dominika.

– Zaczekam.

– Rób, co chcesz… – Pokręcił głową. Miał nadzieję, że gdy wróci, Majki już nie będzie.

W przejściu pomiędzy sypialnią a pokojem wciągnął na siebie spodnie. Buty na szczęście stały niedaleko. Kamil zbiegł schodkami na parter i pchnął drzwi na korytarz prowadzący do biura. Zauważył, że były uchylone. Domyślił się, że Dominik jest już w środku. Przeczesał dłonią rozczochrane po nocy włosy i wszedł do środka.

– Niezła pobudka – mruknął, widząc, że przyjaciel stoi przy oknie, nerwowo przygryzając skórki paznokci u lewej dłoni. – Co z tą Leną?

– Powiedziałem za dużo – mruknął wściekle Dominik. – Zniknęła.

– Może musi odreagować… – Kamil obszedł biurko i upewniwszy się, że Dominik nie zauważy jego twarzy, zacisnął powieki, próbując powstrzymać gwałtowny ból głowy.

– Ona nie jest rozhisteryzowaną nastolatką – warknął w odpowiedzi przyjaciel.

– Dzwoniłeś do Kuby?

– Zadzwoniłem do ciebie. – Chłopak opadł na krzesło. – On nie odbierał. Piłeś? – Skrzywił się, widząc jak Kamil mruga zawzięcie powiekami. – Ja pierdolę.

– I co ja mogę zrobić? – Kamil splótł dłonie i  oparł na blacie biurka.

– Muszę ją znaleźć… – Dominik osunął się po oparciu krzesła.

– Po co się nią przejmujesz? – Kamil uśmiechnął się bez zrozumienia. – Pomogłeś jej, wyzdrowiała, jeśli chce wrócić do domu to…

– Obaj wiemy, że ona nie ma domu. – Chłopak pochylił się wymownie do przodu.

Kamil zamknął usta i wypuścił gwałtownie powietrze. Po chwili namysłu wyciągnął z kieszeni komórkę i wybrał jakiś numer. Podparł głowę na wolnej dłoni i cierpliwie czekał.

– Hej… – mruknął, gdy po drugiej stronie telefonu odezwał się Kuba.

– Jezu, brzmisz, jakbyś obalił setkę.

– Byle tylko setkę – prychnął, przymykając oczy. – Nie wiesz, co się dzieje z Leną?

– Zostawiłem ją wczoraj pod domem Dominika. Weszła do środka.

– Nie przyszła do pracy – skłamał bez zająknięcia, zerkając na zegarek. Siódma trzydzieści. Milczenie po drugiej stronie telefonu było wymowne. – Kuba… – odchrząknął – dam ci Dominika. – dodał, przekazując komórkę przyjacielowi.

– Widziałeś ją? – zapytał ten od razu, podrywając się gwałtownie z krzesła.

– Nie. Może wstała wcześniej i poszła pieszo? – podsunął Kuba.

– Słyszysz się? – prychnął. – Możesz do niej zadzwonić?

– Mogę. – Zgodził się. – Daj chwilę.

Dominik się rozłączył i wsparł ramieniem o szybę. Był wściekły na siebie za zbyt gwałtowną reakcję i na Lenę za to, że nawet nie spróbowała powiedzieć mu prawdy.

– O co poszło? – Kamil podniósł na niego wzrok.

– O przeszłość – mruknął chłopak.

– Grubo – przyznał z lekkim uznaniem w głosie Kamil. Usłyszał dzwonek swojej komórki i nieznacznie zacisnął palce na podłokietniku fotela.

– Kuba? – jęknął zdenerwowany Dominik do słuchawki. – Kurwa. Dobra, dzięki. – Znów się rozłączył. – Odrzuciła go. Co mam zrobić? – Spojrzał bezradnie na Kamila.

Ten przewrócił wymownie oczami i wyciągnął rękę.

– Daj mi telefon… – poprosił i wybrał numer, który Lena zdążyła mu podać kilka dni wcześniej. Niestety, jego również odrzuciła. Podpierając głowę na dłoni, wystukał krótkiego SMS-a. – Co z twoją ciocią? – zapytał, chcąc skierować rozmowę na trochę inny temat.

– Co ma być? Siedzi i się martwi.

– Lena jest dorosła. – Kamil pokręcił z niedowierzaniem głową. – Myślisz, że zrobi coś głupiego?

– Nie wiem. – Dominik wrócił na krzesło. – Co ci o sobie powiedziała?

– Niewiele. – Chłopak wzruszył ramionami. – Uciekła z domu, okradła rodziców… – Urwał, gdy telefon zawibrował. Podniósł go z ociąganiem i odczytał odpowiedź. – Napisała, że jej nie będzie… – Zamilkł, uniósł nieznacznie brwi i wziął głęboki wdech. – Dzisiaj, jutro i… być może już wcale. – Dokończył wiadomość.

– Zajebiście – syknął w odpowiedzi Dominik.

Kamil zmierzył go uważnym spojrzeniem. Nie do końca rozumiał tę dziwną zażyłość, jaka powstała pomiędzy nim a dziewczyną. Westchnął w duchu i ponownie wybrał numer Leny. Tym razem odebrała.

– Halo…? – Miała bardzo niepewny głos, aż spojrzał na ekran, czy na pewno dzwoni do dobrej osoby.

– Cześć. Spóźniasz się – stwierdził, starając się, by jego ton był jak najbardziej obojętny. Dominik pochylił się w stronę biurka.

– Nie przyjadę. Napisałam ci.

– A co mam zrobić z kursantami?

– Wymyśl coś. Zresztą, na dzisiaj nie było nikogo zapisanego – mruknęła.

– Stawiasz mnie w dość niekomfortowej sytuacji.

– Gdzie ona jest? – syknął Dominik półgłosem, ale Kamil cofnął się na oparcie, uciszając go podniesioną dłonią.

– Przepraszam – wydusiła.

Wyczuł dziwne załamanie w jej głosie. Zmarszczył brwi.

– Możesz chcesz pogadać? – zaproponował. – Jesteś w domu?

– Nie.

– Lena, to nie jest w porządku. Serio. Zaufałem ci…

– Wiem. Nie ty jeden. Zadzwoń do Dominika. Na pewno wyjaśni ci, o co chodzi. Cześć.

– Le… – Kamil urwał, gdy się rozłączyła. – No więc? – Spojrzał gwałtownie na Dominika. Denerwował się coraz bardziej. Ból głowy stał się tępy i nieznośny, a on coraz mniej rozumiał. – Przestaje mnie to bawić.

– Lena nie brała udziału w żadnym wypadku samochodowym. – Przyjaciel zmęczonym wzrokiem omiótł bałagan na biurku. – Znalazłem ją na stacji benzynowej. Była pobita. Zabrałem ją do auta i chciałem zawieźć do domu. Poprosiła, żeby wysadzić ją na najbliższym przystanku, a potem zasnęła i… przywiozłem ją tutaj.

– Ten cały Darek ją pobił?

– Tak. – Dominik skinął głową. – Zanim się spotkaliście po raz pierwszy, spędziła tydzień w szpitalu. Jej ręka była sinozielona, żebra też. Co miałem zrobić? Zostawić ją tam? Olać? Zapomnieć?

– Dlaczego matka skłamała? – Kamil zmarszczył brwi.

– Bo ją badała i wszystko, czego się dowiedziała…

– …stało się tajemnicą lekarską – dokończył kwaśnym tonem. – Boisz się, że wraca do Warszawy? Chyba nie jest głupia.

– A gdzie ma jechać? Do rodziców? – Dominik prychnął zirytowany.

Kamil musiał przyznać mu rację. Lena nie miała domu i tak naprawdę mogła udać się wszędzie.

– Wracaj do siebie – powiedział w końcu, przerywając ciszę. – Może jednak się pojawi.

– A kuchnia?

– Jak się pochorujesz, to co zrobią? Ktoś chyba może cię zastąpić?

– Zobaczę co z ciocią i przyjadę później. Chociaż na chwilę. – Dominik wstał, choć bał się, że nogi nie wytrzymają ciężaru ciała. Czuł się okropnie. – Gdyby się odezwała, daj znać.

– Dam. – Skinął głową i gdy tylko przyjaciel zniknął za drzwiami biura, wystukał kolejnego SMS-a do Leny:

„Dominik i ciocia się martwią”.

Odrzucił telefon na bok i otworzył szafkę pod biurkiem, szukając czegokolwiek, co pomogłoby nawilżyć gardło. Niestety, zapasy wody trzymał w mieszkaniu na piętrze, co oznaczało, że albo pójdzie na górę do Mai, albo skieruje się do kuchni i tam spróbuje coś znaleźć. W lodówkach na pewno był jakiś zapas. Zanim zdążył zdecydować, Lena odpisała na SMS-a.

Co się dzieje, kiedy bolesna przeszłość dopada człowieka? Przekonacie się o tym śledząc poruszające losy dziewczyny, której przeznaczenie bezustannie rzuca kłody pod nogi. Historia Leny pochłonie Was bez reszty, wyciśnie z oczu łzy wzruszenia i sprawi, że długo nie będziecie mogli o niej zapomnieć. „Kiedy szukam” to szczera, niepowtarzalna i bardzo życiowa powieść. Gorąco polecam!
Monika Maliszewska, @maitiri_books

Dopiero jak sięgnęłam po kontynuacje losów Leny, zdałam sobie sprawę jak bardzo tęskniłam za wszystkimi bohaterami! Aleksandra Rak wie, jak wkraść się do serca czytelnika i wywołać w nim ogrom emocji, które po przeczytaniu książki buzują w nim jeszcze długi czas. Uwielbiam pióro autorki i historie, które tworzy! A „Kiedy szukam” pokochałam już od pierwszych stron!
Justyna Skubis, @justus_reads

Kiedy szukam” to idealna kontynuacja losów Leny. Jeszcze więcej emocji, trudne wybory i nadzieja na nową miłość. Przeczytaj, gwarantuję, że się nie zawiedziesz.
Patrycja Wakuła, @kredzia

Kiedy szukam