Dwie bajki - Ewelina Nawara & Małgorzata Falkowska

Las światła i cienia
Caroline Korlins

W królestwie Selionu światło od wieków chroni przed Ciemnością. Ale kiedy pradawne przepowiednie zaczynają się spełniać, a cienie ożywają, nic nie jest już takie oczywiste.

Księżniczka Selene dostrzega rysy w idealnym świecie, który zbudowano wokół niej. Książę Helios pragnie wolności bardziej niż tronu, ale przed przeznaczeniem nie tak łatwo uciec. Reina, Nosicielka Klątwy Cienia, każdego dnia musi wybierać między tym, kim jest, a tym, kim boi się stać. Rosaline, wychowana na wojowniczkę, nie zamierza już spełniać cudzych oczekiwań, chce wykuć własną legendę.

Gdy światło przestaje chronić, a cień szepcze prawdy, których nie da się już ignorować, cztery ścieżki splatają się w jedną. Tę, która prowadzi przez zdradę, moc i wybory silniejsze niż magia. Nadchodzi wojna, a granica między światłem a ciemnością coraz bardziej się zaciera…

Gdzie kupić?
Kupując w tych księgarniach wspierasz Autora i Wydawnictwo
Kupując w MadBooks wspierasz Autora i Wydawnictwo
Informacje o książce

Rok I wydania: 2025
Format: epub


ebook ISBN 978-83-7995-830-6

Ceny sugerowane:
ebook: 49,99 zł

 

Fragment

Rozdział 1

Księżyc błyszczał na ciemnym sklepieniu, wytwarzając białą poświatę, która starczyła, by rozjaśnić całe królestwo. Dawno nie zdarzyło się, by jego srebrzysty blask spływał z nieba wystarczająco mocno, żeby rozświetlić każdą wioskę, ochronić ją przed mrokiem. Ludzie opuścili swe domy, wyszli na chłodną, wiosenną noc. Skrzypienie poruszanych mroźnym wiatrem okiennic i odgłosy dochodzące z dalekich zakątków lasu skutecznie zagłuszał gwar uradowanych rozmów. Mieszkańcy bawili się i śpiewali przy akompaniamencie wesoło grających na lutniach muzyków, nieświadomi czekającego ich losu.
Na niebie pojawiła się biała, rozmyta smuga oznaczająca, że wybiła północ. Tej jednej nocy, gdy Księżyc w pełni roztaczał wokół siebie więcej światła niż zwykle, nikt nie był przerażony. Strach odszedł, zastąpiony nieskończoną radością i nadzieją na zmianę, choć ta nie nadeszła od wielu poprzednich pokoleń.
Mieszkańcy królestwa Selion wierzyli, że są bezpieczni, że spędzająca im sen z powiek Ciemność nie dosięgnie ich w tak ważnej chwili. Jedynie niewielu ukryło za pasem ozdobny sztylet, aby mieć, nawet jeśli złudne, poczucie, iż zdołają się obronić przed czyhającymi w cieniu stworzeniami. Nikt się nie domyślał, że one również odprawiały mroczne, rytualne tańce w podzięce za przyszłość, która ma nastać. Przerwały codzienne łowy, by złożyć hołd własnemu patronowi. Wyły i syczały do nieba, niczym dzikie zwierzęta albo opętany szaleństwem człowiek.
Tej szczególnej nocy narodziła się księżniczka – drugie dziecko królewskiej pary – oraz pewna dziewczynka o oliwkowych oczach. Niewinne i czyste w chwili przyjścia na świat, wkrótce obiorą konkretną ścieżkę poprzez dokonanie wyborów kształtujących ich życie. Przeznaczone im zostały wielkie czyny, które miały wpłynąć na całe królestwo. Tylko jedna osoba zdawała się pojmować ogrom tego, co się wydarzyło, choć nie potrafiła odgadnąć niejednoznacznej przyszłości.
Kobieta ubrana w długą, jasną suknię stała na balkonie, wpatrując się w niebo. Do jej uszu dobiegały uszczęśliwione, pełne podekscytowania rozmowy służby królewskiej, która krzątała się po zamku w pośpiechu, a także odległe odgłosy zabawy dochodzące z pobliskiej wioski. Wiatr rozwiewał jej złociste loki, mające ten sam odcień, odkąd sięgała pamięcią. Nawet teraz, mimo jej sędziwego wieku, nie dało się w nich dostrzec ani jednego siwego pasma. Kobieta przeżyła już prawie całe swoje życie, pełne zarówno wielkich tragedii, jak i niesamowitych przygód. Jak większość członków rodziny królewskiej nie była zwyczajnym człowiekiem, choć na takiego wyglądała. Każdy w wiosce o tym wiedział i nikt przy zdrowych zmysłach nie śmiał przeciwstawiać się władzy królewskiej bądź w jakikolwiek sposób ją podważać. Nie przesądził o tym strach, lecz wiara, iż bez rodziny królewskiej poddanych czekałby przerażający los. Tylko oni mogli uratować mieszkańców królestwa przed Ciemnością.
Kobieta się odwróciła, gdy usłyszała głośny tupot. Na balkon wbiegł mały chłopczyk z rumieńcami na twarzy i szerokim uśmiechem. Zatrzymał się przy niej i głęboko odetchnął, a dłonie splótł ze sobą za plecami, kołysząc się na palcach u stóp.
– Babciu? Mamusia poprosiła, żebym po ciebie przyszedł – powiedział powoli, ostrożnie dobierając słowa.
Złotowłosa czuła wzruszenie, ilekroć maluch ją tak nazywał. Jako zaledwie trzylatek nie rozumiał, że była jego prababcią. Widziała w jego oczach ogromne szczęście, chociaż ukłuła ją nuta smutku na wspomnienie jej córki, do której niedługo miała dołączyć po drugiej stronie.
Chłopczyk niecierpliwie przestępował z nogi na nogę i co chwilę zerkał w stronę korytarza, jakby nie mógł się doczekać powrotu do mamy leżącej w swojej komnacie. Właśnie narodziła się jego siostrzyczka, którą pokochał od pierwszego wejrzenia. Nie chciał opuszczać jej ani na sekundę, ale mamusia ładnie poprosiła, żeby przyprowadził babcię. Przecież ona na pewno także marzyła o dotknięciu delikatnej rączki Selene.
Kobieta po raz kolejny zwróciła swój wzrok ku niebu. Ludzie się cieszyli i w tej radości zauważali jedynie, jak mocno świeci Księżyc. Nikt nie zwrócił uwagi na wielką, czarną gwiazdę. Sama przestała być trzecim z najważniejszych symboli religii królestwa w momencie pochłonięcia jej przez Ciemność. Teraz stanowiła przestrogę przed nieuchronnym losem nierozważnych, a zarazem główny znak zbuntowanych mieszkańców i ukrywających się w mroku przeobrażonych stworów. Roztropni nigdy nie powinni o niej zapominać. Tej nocy w szczególności trzeba było przyglądać się całemu niebu. Czarna gwiazda roztaczała wokół siebie ciemne chmury tworzące idealny kolczasty okręg. Wyglądała niczym znak śmierci, zły omen przepowiadający ponowne przelanie krwi w niekończącej się walce. Dzięki swym mrocznym obłokom była mocniej widoczna, choć wciąż nie dorównywała zwracającemu na siebie całą uwagę Księżycowi.
Starsza kobieta wreszcie odwróciła się do chłopca o włosach bardziej złocistych niż jej własne. Młody książę wrócił na ozdobny korytarz i szybko maszerował po podłodze lśniącej z czystości. Prababcia dumnym krokiem podążała za nim, a każda napotkana na korytarzu osoba zatrzymywała się i kłaniała, by okazać szacunek członkom rodziny królewskiej. Kobieta już dawno do tego przywykła. Szła przed siebie, nie przyglądając się beżowym kolumnom, między którymi wisiały bordowe tkaniny, powiewające od wiatru wpadającego przez otwarte okna.
Myślała o niezwykłości tej nocy. Mądrze byłoby powiedzieć rodzicom księcia i księżniczki o swym spostrzeżeniu. Dotychczas się nie zdarzyło, by równocześnie świętowali Księżyc i Cierń, czarną gwiazdę. Król i królowa powinni być świadomi tej anomalii, a sprawa nie mogła czekać do jutra. Kobieta wiedziała, że koniec jej życia się zbliża. To pewne, iż umrze w ciągu kilku następnych dni. Słońce, z którym była mocno związana, dało jej wczorajszego ranka znak. Mogła się przygotować, ostatni raz zobaczyć rodzinę i pożegnać bliskich. Nie czuła żalu. Zbyt wiele miała go w swym pełnym boleści życiu. Przeżyła swoich rodziców, własną córkę i męża. Straciła zbyt wiele, ale takie było jej przeznaczenie.
Chłopiec wyminął ją i wszedł do pokoju z zielonymi akcentami znacznie szybciej niż starsza kobieta. Podbiegł do wielkiego łoża, gdzie leżała jego zmęczona matka wraz z malutkim dzieciątkiem, które spało w jej ramionach. Wdrapał się na łóżko o złotym obramowaniu i dotknął różowego policzka Selene.
– Heliosie, znalazłeś babcię? – zapytała słabym głosem uśmiechnięta mama.
Chłopczyk pokiwał głową, nie odrywając wzroku od słodkiego noworodka, a do pokoju nareszcie dotarła prababcia. Była gotowa od razu o wszystkim powiedzieć Soanie, ale zobaczywszy, jak szczęśliwa jest z powodu narodzin dziecka, zrezygnowała ze swoich planów. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby została powodem zmartwień tej młodej dziewczyny. Opiekowała się nią w każdej chwili. Wiedziała, ile okropności przeżyła, gdy była w pierwszej ciąży. Widziała łzy w jej oczach, kiedy urodziła Heliosa, bo nie miała przy sobie rodziców.
Nie, nie mogła pozwolić, by cokolwiek niepokoiło Soanę w noc narodzin drugiego dziecka. Szczególnie że dziewczyna wyglądała na pozbawioną wszelkich udręk, a zdarzało się to bardzo rzadko.
– Jest śliczna – powiedziała kobieta, kiedy podeszła bliżej.
Soana wyciągnęła do niej delikatną dłoń, więc ją pochwyciła. W tym momencie do pokoju wszedł także król, który prezentował się dostojnie nawet bez królewskich szat. W ręku trzymał srebrny wisiorek kołyszący się na boki. Skinął głową starszej kobiecie i wręczył swojej żonie medalion, pocałował ją przy tym w czoło.
– Dziękuję, że mi go przyniosłeś. – Królowa czule spojrzała na męża, pieszczotliwie głaszczącego ją po lekko mokrych od potu włosach.
– Dla ciebie wszystko, moja droga – oświadczył, przyglądając się córce, której mała klatka piersiowa unosiła się i opadała w rytm pierwszych w jej życiu oddechów.
Heliosowi oczy się rozszerzyły z niedowierzania, kiedy zobaczył ozdobę, którą mama nałożyła jego siostrze. Medalion miał kształt Księżyca, gdyż to on był patronem Selene.
Chłopiec wyciągnął spod koszulki swój własny wisiorek, uformowany w Słońce, i ścisnął go w dłoni. Jego prababcia po raz kolejny uśmiechnęła się w sposób, który podsunął Heliosowi myśl, że skrywała tylko sobie znaną tajemnicę. Być może tak było, ale w tej chwili kobieta zwyczajnie cieszyła się na widok rodzeństwa połączonego więzią nie do rozerwania. Syna Słońca i Córki Księżyca.
Słyszała w swojej głowie głos szepczący jej o sekrecie niesionym tej nocy przez Cierń. Miała wielką nadzieję, że dożyje jutrzejszego dnia, by go wyjawić, chociaż czuła, iż nie będzie jej dane obudzić się kolejnego ranka. Mimo tego wybrała szczęście królowej ponad prawdę.
Nie spodziewała się, że Soana umrze, zanim się dowie, kim była tajemnicza dziewczynka urodzona w tym samym momencie co księżniczka Selene.

Słońce i gwiazdy - Małgorzata Mika (okładka)

Pozostań z nami w kontakcie!

Zapisz się na nasz newsletter. Raz w tygodniu otrzymasz informacje o naszych książkach i promocjach na nie!

Dziękujemy, że jesteś z nami!